

W "Bukovel" rozpoczął się sezon wiosenny.
Ma on swój wyjątkowy charakter: śnieg niemal zniknął, choć miejscami wciąż jeszcze się utrzymuje. W powietrzu nadal czuć lutowo-marcową świeżość, dlatego czapka wciąż pozostaje pod ręką.
Na zewnątrz +5. Powoli piję ciepłe kakao, patrząc na masywną Dowbuszankę. Podnoszę wzrok ku niebu – błękit, lekki wiatr. Wokół niewiele osób, więc można spokojnie przejść się promenadą i zajrzeć nad Jezioro Młodości.
Zrobię tam kilka zdjęć na pamiątkę tego kwietnia. Wjadę na koło widokowe i jeszcze raz spojrzę na szeroką taflę wody, w której żyją amury, szczupaki i pstrągi. A potem wybiorę się do "Hutsul Land" – jest tam miejsce, gdzie czas wyraźnie zwalnia.
Znajduje się ono na samym szczycie – z tej perspektywy otwiera się widok na koło widokowe i świerkowe zbocza.
Do lata zostały dwa miesiące, a potem moje urodziny. I spędzę je właśnie tutaj, w "Bukovel". Już nie mogę się doczekać początku sezonu letniego, żeby zanurzyć się w Jeziorze Młodości. Najbardziej lubię jednak trzecie jezioro – działa tam wake park, przy końcowym przystanku bezpłatnego autobusu "Bukovel Bus".
Wracając do dolnej rezydencji, wstąpię na recepcję po muffina i krótką rozmowę z baristą, a później pójdę na siłownię pod gołym niebem – tam można słuchać rzeki i pozwolić myślom płynąć spokojnie.
Wiosna. Czas, gdy wszystko rozkwita. Razem z nim rozkwita także moja dusza.
Powolna turystyka to sztuka bycia w chwili. Bez pośpiechu. Bez narzuconych terminów. Po prostu życie – w kontrze do świata, który nieustannie przypomina o "deadlinach". Wystarczy włączyć tryb samolotowy i zanurzyć się w ciszy oraz własnych myślach.
Slow life to świadomość, spokój i życie "tu i teraz".
Dziękuję, że dotrwaliście do końca tego tekstu. Powstał szczerze i bez pośpiechu. Tak, jak potrafię.
Bohdan Krasavtsev, kierownik Biura Zrównoważonego Rozwoju Bukovel.