Kiedy ostatnio słuchaliście ciszy?

Wydawałoby się, że to takie proste. Wyłączyć urządzenia i po prostu spojrzeć na świat. Tymczasem współczesność zamieniła nas w koniki polne, które bez przerwy skaczą z miejsca na miejsce. Ciągle żyjemy pod presją czasu, zapominając, że życie mamy tylko jedno, świat jest piękny, a dzisiejszy dzień jest wyjątkowy i już nigdy się nie powtórzy.

Potem mijają miesiące i lata, a my ze smutkiem stwierdzamy: "Jak ten czas szybko płynie". A może to my sami zamieniliśmy życie w nieustanny wyścig, a teraz dziwimy się, że czas nagle tak przyspieszył? Przecież Słońce nadal wschodzi i zachodzi w swoim rytmie. Każdy ranek przychodzi rano, a każdy wieczór – na wieczerzę...

Warto przynajmniej od czasu do czasu zrobić sobie przerwę od codzienności i posłuchać... Ciszy. Bez słuchawek, bez muzyki w tle. Tylko przestrzeń wokół nas.

Początkowo taka cisza może nawet przerażać, bo przyzwyczailiśmy się do nieustannego szumu w tle. Ale są przecież dźwięki natury, których nie trzeba zagłuszać, choćby zatyczkami do uszu. Niech właśnie one staną się muzyką podczas naszej krótkiej przerwy od codzienności.

Wtedy usłyszymy sikorę, która przyleciała do dolnej rezydencji w poszukiwaniu jedzenia. Gdzieś w oddali dotrze do nas szum wody albo odgłos deszczu. Poczuję na skórze lekki sierpniowy wiatr – i właśnie wtedy po raz kolejny spróbuję pojąć, że życie jest nieskończone. I choć jestem śmiertelny, moja dusza jest Wieczna!

Takie chwile coraz częściej przywracają mnie do życia. Przyznam szczerze: czasami bardzo trudno jest sobie na nie pozwolić.

Wyłączyć telefon? A jeśli przegapię ważną wiadomość albo powiadomienie?
Pobyć samemu? A czy naprawdę jeszcze potrafię być sam?
Może boję się samotności w tym świecie? A może nie powinienem patrzeć na wszystko przez pryzmat strachu?! Jeśli wyłączę telefon na 30 minut, przecież nic się nie stanie. Jeśli pobędę przez chwilę sam, mój mózg przyzwyczai się do tego stanu, a spokój zacznie rozchodzić się po całym ciele – tak, jak powinien.

A może mój układ nerwowy wcale nie chce już tego spokoju? Może cały ten chaos stał się normą – dla mnie i dla milionów ludzi na tej planecie?

Pytań jest wiele. Ale chcę powiedzieć samemu sobie, że się nie boję! Że przekroczę własne granice, które z czasem zamieniły mnie w mechanizm.

Naprawdę wyłączę telefon.
Naprawdę pójdę w góry albo wybiorę się do magicznego lasu przy trasie nr 5.
A może po prostu zejdę do boisk sportowych kurortu, popatrzę na rzekę Prutec, zamknę oczy i posłucham prawdziwych dźwięków natury zamiast tych sztucznych, które każdego dnia docierają do mnie z głośników i urządzeń...

Kiedy więc zamieniłem się w mechanizm?
Kiedy zacząłem żyć według cudzych współrzędnych?
Może wtedy, gdy zapomniałem, że jestem dzieckiem Natury?!
I wtedy krzyknę.
Głośno. Bardzo głośno.

A potem zamknę oczy, aby rozpłynąć się w tej jednej chwili i po raz kolejny przypomnieć sobie, że życie jest nieskończone. I choć jestem śmiertelny, moja dusza jest Wieczna!

P.S. Słuchajcie Natury częściej... ona naprawdę leczy.

Bohdan Krasavtsev, kierownik Biura Zrównoważonego Rozwoju kurortu Bukovel